Home

Ilość odsłon:
Warning: include_once(../../../../images/ile.php) [function.include-once]: failed to open stream: No such file or directory in /old/sport/2005/50/00.php on line 115

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '../../../../images/ile.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php5/lib/pear') in /old/sport/2005/50/00.php on line 115
  Data publikacji:  2005-10-14

Pierwsza rocznica

    To już rok, odkąd Ich nie ma wśród nas. Odeszli tak niespodziewanie, w najpiękniej-szym okresie życia. Zostawili na ziemskim padole rodziców, dziewczyny, kolegów. Już więcej nie zobaczymy Ich na boisku, przez miniony rok do Ich niebiańskiej drużyny znów przybyli nowi sportowcy.
Ich śmierć na krótko poruszyła opinię publiczną, lecz wkrótce przyszły nowe tragi-czne wypadki, ludzie mimowolnie przyzwyczajają się do tragedii. Niedawne zdarze-nia przechodzą w cień. Tylko dla rodziców i najbliższych są one najważniejsze i nie pozwalają zapomnieć.

Pustki, którą zostawiłeś po sobie
nikt nie wypełni
żalu i bólu nic nie ukoi
zostaje tylko nadzieja
że kiedyś się spotkamy
                               Rodzina

Czas goi rany

  Tak mówią starsi i mądrzejsi. Czas potrafi ukoić i zaleczyć, ale czy zagoić- trudno powiedzieć. Tragedię, śmierć bliskiego człowieka każdy przeżywa sam. I to boleśnie, i długo...
   O tym, co zdarzyło się przed rokiem wiem z opowiadań Pana Konstantego Jałozy. W niedzielny poranek 17 października sześć rodzin otrzymało telefony o wypadku. Kiedy jechali do Lublina, jeszcze nikt nie mówił, kto zginął. Wiera i Konstanty Jałoza przeżywali to podwójnie, bo w wypadku uczestniczyli ich dwaj synowie. Już na miejscu dowiedzieli się, że młodszy nie żyje, a starszy walczy ze śmiercią. Nagle życie straciło sens, lecz nie mogli się poddawać, by wspomóc w trudnej walce Darka. Wkrótce Łukasza przewieziono do Hajnówki i nastąpił czas pogrzebu.
   - Szedłem w jakimś otumanieniu - wspomina Konstanty Jałoza - widziałem, co się dzieje, a i tak nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Że my wszyscy, cała moja zbolała rodzina, w tym uczestniczymy. Zakopujemy Go pod warstwą ziemi. Nie mogłem uwierzyć. Jak to możliwe, że już Go nie zobaczę? .
 ... I ten ból - okropny, nieprzemijający ból. Kiedy rozmawiałem z kimś o Łukaszu z oczu ciągle leciały łzy. Nie mijał po tygodniu, miesiącu, kilku miesiącach. Bolało ciągle. Ludzie mówili - trzeba czasu. Ile?
 ... I ciągle o nim mówiłem. Rozmawiałem ze wszystkimi, kto tylko chciał słuchać. O tym, że popierając sportowe zainteresowania synów w pewnym stopniu przyczyniłem się do tego wypadku. Że nie można dopuścić, by w przyszłości doszło do podobnych zdarzeń, dlatego wysłałem list do PZPS-u z propozycją, by kluby PLS-u i Serii B jeździły na mecze autobusami.... Po kilku miesiącach otrzymałem propozycję stworzenia strony internetowej o Łukaszu. Bardzo się do tego zapaliłem, gdyż chciałem, aby pozostała po nim pamiątka. Wybierałem najładniejsze zdjęcia, artykuły z gazet - chciałem, by wszystko było zgodne z prawdą i żeby nie pominąć najważniejszych informacji. Każde wspomnienie o Łukaszu wciąż wyzwalało we mnie wzruszenie.


Książka o Łukaszu zawierająca informacje ze strony internetowej

    Później było spotkanie z dziennikarką Kaliną Mróz z Warszawy, jej spotkanie w Hajnówce z trenerami i w moim domu, wyjazd do Białegostoku w celu przeczytania artykułu. Miałem mozliwość rozmawiania o nim. Wygadałem się, stworzyłem sobie podświadomie kółko wsparcia, które mnie wysłuchiwało albo którego ja mogłem posłuchać. Nie tylko czas mi pomógł. Pomogli też ludzie. Ci najbliżsi, rozumiejący, współczujący i równie jak ja pogrążeni w boleści. A nawet ci, którzy nie rozumieli, a tylko zatrzymali się przy mnie na chwilę. Chyba nawet im nie podziękowałem.
   To dziwne, ludzie mówią, że zmarli często się śnią najbliższym. My z żoną nie mieliśmy takich snów. Może dlatego nadal tak bardzo cierpimy?

Oni przeżyli

    Z okazji rocznicy wypadku w dniach 16-17 września odbył się w Świdniku turniej siatkarski poświęcony pamięci Tragicznie Zmarłych Siatkarzy. Na widowni byli również Ci, którzy przeżyli: Darek Jałoza, Grzesiek Brzozowiec i Łukasz Maziak. Tylko Darek powrócił do sportu, nie jest jeszcze w pełnej dyspozycji, gdyż brak mu skoczności. Jak twierdzi lekarz, potrzeba mu jeszcze pół roku,by wrócić do pełni formy. Grzesiek chyba  nigdy już nie zagrają na parkiecie. Łukasz próbuje...
    Ostatnie wypadki, w którym zginęło kilku polskich sportowców zwróciło uwagę opinii publicznej na tych, którzy przeżyli, którym potrzebne jest psychiczne wsparcie. Redaktor "Faktu" Paweł Wołosik zwrócił się do Darka Jałozy o radę dla Otylli Jędrzejczak.
   "Otylia musi wrócić do sportu i swoich wielkich sukcesów. To jedyna droga, żeby pozbierała się psychicznie po śmierci brata. ...Miałem zwichnięte biodro, złamaną nogę, wstrząs i obrzęk mózgu. Najgorsza jednak była świadomość utraty młodszego brata, który tak jak Szymon Jędrzejczak miał 19 lat. Pierwsze pół roku od wypadku było straszne. Dwa miesiące leżałem w szpitalu, a potem kolejne trzy chodziłem o kulach. Nie mogłem zapomnieć o Łukaszu, przed którym całe życie i sportowa kariera stały otworem...Najsłynniejszej polskiej pływaczce cały czas sił dodaje rodzina i kibice... W moim przypadku fantastycznie zachowywał się Klub Kibica Avii, który ani na moment nie pozostawił poszkodowanych w wypadku samym sobie. Pamiętali ciągle.


Darek z kibicami Avii podczas meczu Moderator-Avia w Hajnówce

   Od mojego wypadku minął niecały rok. Po okresie rehabilitacji wróciłem do gry. Odpukać, ze zdrowiem nie mam żadnych problemów. Znowu trzeba jeździć na drugi koniec Polski i wracać nocą, na szczęście podróżujemy autokarem. Nie wiem, czy wsiadłbym do busa, bo straszliwe wspomnienia i lęk mogłyby wrócić.

Dwa pomniki

 

  - Mój syn ma dwa pomniki - mówi Konstanty Jałoza - jeden postawił klub Avia Świdnik w miejscu wypadku, a drugi postawiliśmy niedawno na cmentarzu parafialnym w Nowym Berezowie. Codziennie ktoś z nas jest przy grobie. Jest tam bardzo cicho, spokojnie. Stawiamy świeże kwiaty, zapalamy świeczki i rozmawiamy z Nim tak, jakby żył wśród nas. Powoli przyzwyczajamy się, ze nigdy Go już nie zobaczymy.
    Grób Łukasza często odwiedzają koledzy z hajnowskiego liceum. Odwiedzali go również koledzy sportowcy uczestniczący w czerwcu w turnieju siatkówki plażowej oraz we wrześniu trener MOS-u Krzysztof Felczak z dwoma wychowankami, kolegami Łukasza. Na pożegnanie trener stwierdził, że przez śmierć Łukasza jesteśmy związani na całe życie.

Rocznicowa msza

W sobotę o godz. 8.00 w Soborze Świętej Trójcy w Hajnówce będzie odprawiona msza za Łukasza.

 


Urząd Miasta Hajnówka  17-200 Hajnówka ul. Zina 1
tel. 0 prefix 85 6822180, 6826444